RGAmed, RGA medic, RADAMIR, CEM-tech

W tym dziale przedstawiamy realcje użytkowników aparatu RGAmed, którzy byli uprzejmi podzielić się swoimi osobistymi doświadczeniami z jego wykorzystania w ramach poszczególnych metodyk, a czasem w działaniach podyktowanych własną intuicją.

 

Obecny poziom rozwoju techniki i stosowanych w niej technologii jest tak zaawansowany, że przeciętnemu użytkownikowi trudno jest nadążyć za jego tempem rozwoju. Teoria fal milimetrowych i ich oddzialywanie na organizmy żywe oraz fizyka kwantowa, to nie są sprawy, którymi zajmujemy się na co dzień.

Wszyscy wiemy jak posługiwać się pilotem telewizowra, telefonem komórkowym czy aparatem cefrowym, ale ilu znas jest w pełni obeznana z tymi wszystkimi technicznymi niuansami ... ale jak życie pokazuje, wcale nie musimy, wystarczy, że umiemy z tego skorzystać.

 

Mamy nadzieję, że przedstawione relacje nadadzą bardziej przystępny obraz temu zaawansowanemu technologicznie urządzeniu.

Ze względu na ochronę prywatności naszych korespondentów, podajemy tylko ich imiona i miesca zamieszkania.

 

******

 

Mój mąż przy robieniu porządków wokół domu, niechcący uderzył się deską w oko. Na łuku brwiowym powstała krwawiąca ranka, a wokół oka zaczął się pojawiać dość spory obrzęk, co zapowiadało pełny proces zmiany barw, czy tzw. „śliwę”. Nie było to wesołe, tym bardziej, że na drugi dzień wyjeżdżaliśmy w podróż i mój mąż miał prowadzić samochód. Z obolałym i obrzękniętym okiem, prowadzenie samochodu nie było możliwe, więc zastosowaliśmy natychmiast aparat.
Mąż, promiennikiem powoli zataczał okrężne koła wokół oczodołu, przy włączonym programie nr.2.
Na koniec przyłożył promiennik na kawałeczku gazy umieszczonej na rance, na łuku brwiowym i po odczytaniu informacji za pomocą programu nr.1 przykleił ten promiennik w miejscu tego odczytu na tym opatrunku z gazy.
Położył się spać. Jakież było nasze zdziwienie, gdy rano zobaczyliśmy, że po tym uderzeniu, ani na brwi, ani w obrębie oka, nie było śladu.
Mogliśmy spokojnie pojechać w zaplanowaną wcześniej podróż.


Monika, Rybnik


******

Moja mama, będąca starszą już kobietą po osiemdziesiątce, potknęła się i upadla tak niefortunnie na plecy, że uderzając się, uszkodziła więzadła.
Ból miała przeogromny. Po natychmiastowym zastosowaniu w miejscu bólu promienników, podłączonych do aparatu, ból natychmiast zmalał. Dalej codziennie, dwukrotnie w ciągu dnia, przykładałam mamie w miejsce urazu promienniki, z włączonym programem nr 2, a wieczorem w tym miejscu odczytywałam informacje programem nr.1 i przyklejałam promienniki na noc. Po tygodniu, mama swobodnie zaczęła wstawać z łóżka, a po 10 dniach pojechała z nami do lasu zbierać jeżyny.
Nie chcę sobie wyobrażać, co by się stało z moją starszą już mamą, gdyby musiała leżeć bez ruchu przez długi czas w szpitalnym łóżku…


Zofia - Zakopane

 

******

 

Zaczęło boleć mnie gardło. Włożyłem do śniadaniowego woreczka foliowego nieco swojej śliny. Odczytałem informację i dodałem do przygotowanej w dzbanku, strukturyzowanej wody. Po czym promiennik przykleiłem na gardło, a wodę popijałem. Czynność taką powtórzyłem kilka razy i na koniec przykleiłem promienniki na gardło na noc. Rano gardło już mnie nie bolało.

 

Czynności z promiennikami powtarzałem jeszcze kilkakrotnie, odczytując informacje i przyklejając je na noc.


Janek, Wrocław

 

******

 

Mamy dość spory ogród i moja żona uprawia w nim swoje ukochane róże. Każdego roku spryskiwaliśmy je preparatami przeciwko mszycom, ale tym razem mszyc było tak dużo, że odnosiliśmy wrażenie, jakby dotychczas stosowane preparaty już na nie, nie działały.
Postanowiliśmy spróbować sposobu rosyjskich ogrodników. Wzięliśmy listek z siedzącymi na nim mszycami. Włożyliśmy go do foliowego woreczka i rozgnietliśmy mszyce pacami. Odczytaliśmy promiennikiem informację i dodaliśmy do konewki z wcześniej oczyszczoną z informacji wodą.
Woda tą spryskiwaliśmy róże i miejsce, gdzie one rosły. Na drugi dzień, powtórzyliśmy całą czynność, spryskując krzaki i miejsca pod nimi. Odnosiliśmy wrażenie, jakby mszyc było już mniej, ale powturzyliśmy cała operację i nazajutrz mszyce z krzaków znikły. Nie wiem gdzie poszły. Pod krzakami ich nie było, więc musiały gdzieś sobie pójść... Po tygodniu pojawiły się znowu, ale w mniejszej już ilości, więc ponownie wypłoszyliśmy je odczytaną informacją z ich własnej śmierci…
Takie czynności wykonywaliśmy, co jakiś czas. Mszyce z naszego ogrodu zniknęły i zaoszczędziliśmy na kupnie trujących środków do zwalczania ich.
Do dzisiaj nie wiem, co stało się z mszycami, ale w naszym ogrodzie ich już nie ma.
Podlewaliśmy też i spryskiwaliśmy nasze róże strukturyzowaną aparatem wodą. Widać było, że są one o wiele zdrowsze i kwitły jeszcze piękniej niż przedtem.


Michał, Opole

 

 

******

 

Zmęczenie oczu i poprawa zdolności widzenia ...

 

Dopadła mnie zemsta cywilizacji - komputery stają się naszą zmorą, żadne okulary nie są już w stanie zabezpieczyć naszych oczu ani uwolnić o stałego wielogodzinnego naprężenia mięśni gałek ocznych.

Codziennie przed snem stosuję terapię KWCZ (program 2) na cztery punkty znajdujące się na obwodzie każdego oczodołu  - pionowo na brwi, nad źrenicą, oraz pod źrenicą a w poziomie w kącikach oka. Dodatkowo, stymuluję punkty na potylicy, na których znajdują się rzuty oczu.

Każdy z punktów stymuluję ok. 3 min.

Efekty są zauważalne od pierwszego dnia, teraz patrzę na świat bardziej wypoczętymi oczami.

 

Jurek, Warszawa

 

******

Nasz tata ma już 85 lat i niestety, podobnie jak wielu mężczyzn w wieku po andropauzie, jego również dopadła dolegliwość związana przerostem prostaty, która już kwalifikowała się do zabiegu, jednak nasz tata nie był specjalnie chętny do oddania się w ręce hirurgów.

Widząc jego zmagania ze starością, kupiliśmy mu na urodziny ten elektroniczny gadżecik i mąż poinstruwał tatę w zakresie stosowania - wiadomo, mężczyźni są bardzo czuli na tym puncie.

Metodyka okazała się dla niego przystęna i stosował ją bardzo chętnie, ponieważ mógł ją w pełni sam wykonać. Jego zaangażowanie zostało w pełni nagrodzone, dzisiaj przesypia całe noce i nie musi biegać co chwilę do łazienki.

 

Basia, Katowice

 

******

 

 

 

 

 

 
©RGAmed Company®Ltd, Litwa
Licencja dla Irena Mielimąka 2013 - 2016
ul. Narutowicza 45, 44-283 Rydułtowy
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.      http://falemilimetrowe.pl
© 2008 Aparat RGAmed, fale milimetrowe - terapie, medycyna informacyjna, przywracanie naturalnych funkcji organizmu | Joomla 1.5 Templates by vonfio.de